"Dorosły powinien wiedzieć." I właśnie dlatego nic nie robi - Dlaczego twój zespół nie bierze inicjatywy, i dlaczego to nie ich wina.

 Jest takie zdanie które słyszę regularnie w polskich organizacjach.

"Dorośli powinni wiedzieć."

Mówią to managerowie gdy ktoś z zespołu nie wykonał zadania tak jak powinien. Mówią to liderzy gdy wolontariusz zrobił coś inaczej niż się spodziewali. Mówią to prezesi gdy pracownik poprosił o wyjaśnienie czegoś co "powinno być oczywiste."

To zdanie brzmi jak oczekiwanie odpowiedzialności. Jak wyraz zaufania do dojrzałości ludzi.

Ale jest nim tylko pozornie.

Bo "dorośli powinni wiedzieć" oznacza w praktyce coś innego: nie zamierzam ci powiedzieć czego oczekuję, ale będę cię oceniać według standardów których nigdy nie nazwałem.

I w systemie gdzie tak się zarządza — ludzie bardzo szybko uczą się jednej rzeczy.

Lepiej nie robić nic, niż zrobić coś źle.

Delegowanie bez mandatu — polska specjalność

Wielu liderów których znam szczerze wierzy że deleguje. Przypisuje zadania. Nazywa osoby odpowiedzialne. Odpuszcza.

A potem — tygodnie, miesiące później — jest zdziwiony że znowu jest w środku wszystkiego. Zatwierdza rzeczy które miały być zdecydowane. Naprawia rzeczy które miały być "czyjejś" odpowiedzialności. Odpowiada na pytania które nigdy nie powinny do niego dotrzeć.

Problem rzadko leży w osobie której delegował. Prawie zawsze leży w tym samym miejscu: nie było mandatu.

Nie zadania. Nie odpowiedzialności. Mandatu.

Różnica jest większa niż większość organizacji sobie wyobraża.


Gdy "wystarczająco dobrze" nie ma definicji

Rozmowy okresowe to w wielu organizacjach moment który budzi niepokój po obu stronach.

Pracownik nie wie czego się spodziewać — bo przez cały rok nikt nie powiedział mu jak wygląda "dobrze" w jego roli. Więc idzie na rozmowę z poczuciem że pewnie czegoś nie dopełnił. Tylko nie wie czego. Bardziej zaangażowani zaczynają przepraszać. "Mogłam zrobić więcej." "Czuję że nie wystarczyłam."

Manager z kolei często nie chce prowadzić tych rozmów — bo czuje że ich jedyną funkcją jest wytykanie błędów. Nie ma narzędzi żeby powiedzieć "to jest twój zakres, tak wygląda dobra robota, tu jesteś" — bo te rzeczy nigdy nie zostały nazwane.

I tak obie strony siedzą naprzeciwko siebie — jedna przeprasza za coś nieokreślonego, druga nie wie jak oceniać coś czego nie zdefiniowała.

To nie jest problem z rozmową okresową.

To jest problem z mandatem który nigdy nie istniał.


"Masz pełną autonomię" — i dlaczego to nie działa

Jest taki moment w polskich organizacjach który znam bardzo dobrze.

Manager — sfrustrowany że musi wszystkiego pilnować — postanawia to zmienić. Mówi zespołowi: "Macie pełną autonomię. Ufam wam. Po prostu to zróbcie."

I nic się nie zmienia.

To co manager przeżywa jako zaufanie, zespół przeżywa zupełnie inaczej: 

  • niejasne oczekiwania, 
  • niewidoczne granice i 
  • ryzyko bez ochrony.

Nie wiedzą gdzie kończy się ich władza. Nie wiedzą co się stanie gdy coś pójdzie nie tak. Widzieli co się dzieje z ludźmi którzy wychodzą poza niewidzialną granicę — nawet z dobrymi intencjami.

Więc czekają. Pytają. Sprawdzają. Nie biorą inicjatywy.

A manager patrzy na to i wyciąga wniosek: brakuje im motywacji. Nie angażują się. Nie chcą brać odpowiedzialności.

Ale to jest zła diagnoza.


Inicjatywa nie znika. Schodzi pod ziemię.

Ludzie nie przestają mieć pomysłów. Przestają się nimi dzielić.

Bo w pewnym momencie — czasem dramatycznie, czasem cicho — ktoś w zespole nauczył się że inicjatywa bez jasnego mandatu jest ruletką. Może działał i został cofnięty. Może patrzył jak ktoś inny działał i stał się problemem. Może po prostu nie mógł odróżnić gdzie kończy się "proaktywność" a zaczyna "wychylanie się."

I tu jest sedno polskiego problemu z inicjatywą.

Kultura "nie wychylaj się" nie jest mitem. Jest racjonalną odpowiedzią na system który karze działanie bez wyraźnej zgody. Ta kultura powstała w konkretnym historycznym i społecznym kontekście. I jest żywa — w szkołach, w rodzinach, w organizacjach — jako niepisana zasada której nikt nie wybrał ale wszyscy stosują.

Ludzie nauczyli się czekać na pozwolenie. Nie dlatego że są bierni. Dlatego że są racjonalni.

Brak inicjatywy nie jest cechą osobowości. Jest informacją o systemie. Mówi ci że gdzieś koszt działania bez pewności stał się wyższy niż koszt niedziałania.


Czym jest mandat — naprawdę

Mandat to nie lista zadań. To nie opis stanowiska. To też nie regulamin — choć w polskich organizacjach często słyszę: "przecież wszystko jest napisane, wystarczy przeczytać."

Regulamin odpowiada na pytania z góry — w spokojnym momencie, przez kogoś kto już wie co jest ważne. 

Mandat odpowiada na pytanie które dana osoba ma przed sobą teraz: 

  • Czy to jest moje do zdecydowania? 
  • Czy mogę działać? 
  • Co się stanie jeśli się pomylę?

Regulamin jest referencją. Mandat jest żywą umową.

I ta różnica wychodzi dokładnie w momentach które mają znaczenie — pod presją, w niejednoznaczności, gdy dzieje się coś czego nikt nie przewidział. To jest moment kiedy ludzie albo działają albo zamierają. I to co decyduje — to nie czy przeczytali dokument.

To czy wiedzą — głęboko, pewnie — co jest ich do wzięcia.

Mandat to odpowiedź na trzy pytania których większość zespołów nigdy wprost nie zadaje:

  1. Co dokładnie jest moje do zdecydowania — bez pytania kogokolwiek? 
  2. Jak będę wiedział że robię to dobrze
  3. Co robię gdy dochodzę do granicy swojej władzy?

Bez odpowiedzi na te trzy pytania "autonomia" to tylko słowo. Ładne słowo. Intencja. Ale nie struktura.

A bez struktury inicjatywa nie jest bezpieczna. Jest ryzykiem.


Pytanie projektowe

Zanim wyciągniesz wniosek że twojemu zespołowi brakuje inicjatywy, zaangażowania lub odpowiedzialności — zadaj sobie jedno pytanie:

Czy zaprojektowałeś system w którym inicjatywa jest naprawdę bezpieczna?

Nie tylko zachęcana. Nie tylko mile widziana w teorii. Bezpieczna — w sensie że: 

  • granice są widoczne, 
  • mandat jest jasny, a 
  • konsekwencje działania w jego ramach są przewidywalne.

Jeśli odpowiedź brzmi nie — problem nie leży w zespole.

Leży w architekturze.


Jedno zdanie na wynos

Brak inicjatywy to rzadko problem z ludźmi. To prawie zawsze problem warunków.

Przed następną rozmową oceniającą, delegowaniem czy restrukturyzacją — zadaj trzy pytania:

  1. Czy ta osoba wie dokładnie co jest jej do zdecydowania — bez pytania kogokolwiek? 
  2. Czy wie jak wygląda "dobrze" w jej roli? 
  3. Czy wie co zrobić gdy dochodzi do granicy swojej władzy?

Jeśli odpowiedź na którekolwiek z nich brzmi "chyba tak" albo "powinna wiedzieć bo jest dorosła"    — nie masz mandatu.

Masz nadzieję.

A nadzieja nie jest strukturą współpracy.


Sekcja dla nerdów 🤓 czyli 🧠 Skąd to wiemy?                                                                                            - twarde dane z psychologii organizacji i myślenia systemowego

To nie tylko obserwacja z praktyki. Dowody są spójne od dekad 

Badania nad jasnością roli pokazują że niejednoznaczność dotycząca zakresu, oczekiwań i władzy jest jednym z najsilniejszych predyktorów wypalenia i wycofanianie osobowość, nie postawa, nie motywacja. Gdy ludzie nie wiedzą co jest ich do wzięcia — nie wychodzą naprzód. Chronią siebie. (Rizzo, House & Lirtzman, 1970; Jackson & Schuler, 1985)

Teoria Autodeterminacji (SDT)  dodaje kolejną warstwę. Autonomia jest prawdziwą potrzebą psychologiczną — ale napędza motywację tylko gdy idzie w parze z poczuciem kompetencji. A poczucie kompetencji wymaga znajomości granic swojej roli wystarczającej żeby działać w nich pewnie. Autonomia bez tej jasności nie czuje się jak wolność. Czuje się jak ekspozycja. (Ryan & Deci, 2000)

I badania Amy Edmondson nad bezpieczeństwem psychologicznym dopełnia obraz. Ludzie biorą inicjatywę gdy wierzą że jest to bezpieczne — nie tylko emocjonalnie bezpieczne, ale strukturalnie bezpieczne. Gdy granice są widoczne, mandat jasny, a działanie w jego ramach niesie przewidywalne konsekwencje.

Bezpieczeństwo to nie nastrój. To warunek projektowy.


O autorce: 

Comments

Popular posts from this blog

Jakich narzędzi potrzebują grupy twórcze

Dlaczego w zespołach opartych na pasji i relacjach tak trudno o szczery feedback?

Dlaczego brak rozmowy na starcie wraca później jako konflikt