To nie musi być mobbing żeby niszczyć - o tym jak złe miejsce pracy działa po cichu, i dlaczego masz prawo wymagać czegoś innego.
Może nie krzyczą. Może nie wyzywają. Może nikt nie robi Ci nic czegoś co możesz wskazać palcem i powiedzieć: "o, to jest właśnie to." A mimo to wychodzisz z pracy wyczerpany/a. Wracasz do domu i nie możesz przestać myśleć o pracy. Masz poczucie że coś jest nie tak — ale nie umiesz tego nazwać. I właśnie dlatego myślisz, że może przesadzasz. Nie przesadzasz. Złe miejsce pracy nie musi krzyczeć żeby niszczyć. Mobbing to tylko wierzchołek góry lodowej Mobbing — w rozumieniu prawnym — to konkretna, zdefiniowana kategoria: długotrwałe, uporczywe nękanie które prowadzi do poniżenia lub wyeliminowania pracownika. Ale pod powierzchnią jest znacznie więcej. Cała góra lodowa przemocowych zachowań i warunków które nie mają nazwy w Kodeksie Pracy — a które mają realne, udokumentowane skutki dla zdrowia i dobrostanu pracowników. Szef, który może nie krzyczy — ale zawsze krytykuje. Wszystko co robisz jest złe, nic nie jest wystarczająco dobre. Nikt nie wskazuje na to palcem...