To nie musi być mobbing żeby niszczyć - o tym jak złe miejsce pracy działa po cichu, i dlaczego masz prawo wymagać czegoś innego.

Może nie krzyczą. Może nie wyzywają. Może nikt nie robi Ci nic czegoś co możesz wskazać palcem i powiedzieć: "o, to jest właśnie to."

A mimo to wychodzisz z pracy wyczerpany/a. Wracasz do domu i nie możesz przestać myśleć o pracy. Masz poczucie że coś jest nie tak — ale nie umiesz tego nazwać. I właśnie dlatego myślisz, że może przesadzasz.

Nie przesadzasz.

Złe miejsce pracy nie musi krzyczeć żeby niszczyć.


Mobbing to tylko wierzchołek góry lodowej

Mobbing — w rozumieniu prawnym — to konkretna, zdefiniowana kategoria: długotrwałe, uporczywe nękanie które prowadzi do poniżenia lub wyeliminowania pracownika.

Ale pod powierzchnią jest znacznie więcej.

Cała góra lodowa przemocowych zachowań i warunków które nie mają nazwy w Kodeksie Pracy — a które mają realne, udokumentowane skutki dla zdrowia i dobrostanu pracowników.

  • Szef, który może nie krzyczy — ale zawsze krytykuje.  Wszystko co robisz jest złe, nic nie jest wystarczająco dobre. Nikt nie wskazuje na to palcem jako "mobbing" — bo przecież "tylko wymaga" i "miewa humory".
  • Atmosfera w której nigdy nie wiesz na czym stoisz. Dziś jest okej, jutro wszyscy milczą. Nie wiesz czy coś zrobiłeś/aś źle. Nie wiesz czego się spodziewać.
  • Praca gdzie Twój głos nie ma znaczenia. Możesz coś zaproponować — nikt nie słucha. Możesz zgłosić problem — nic się nie zmienia. Z czasem przestajesz w ogóle próbować.
  • Zespół gdzie panuje kultura plotki i podejrzliwości. Nigdy nie wiesz kto jest po Twojej stronie.

Żadne z tych zachowań nie spełnia definicji mobbingu. Ale wszystkie — albo nawet każde z osobna, przez długi czas — mają ten sam efekt.

Weźmy przykład który wielu pracowników zna z własnego doświadczenia — ocena okresowa z którą się nie zgadzasz. Kryteria były niejasne. Wynik nie ma związku z tym co faktycznie robiłeś/aś. Składasz odwołanie — i słyszysz że procedura została zachowana. Nikt nie krzyczy. A mimo to wychodzisz z poczuciem, że uderzasz głową w ścianę.

Kafka opisał ten mechanizm w literaturze. Psychologia pracy nazywa go jednym z najsilniejszych stresorów zawodowych brak kontroli, brak wpływu, brak sensu.


Co się dzieje z człowiekiem w takim miejscu pracy

Psychologia pracy od dekad bada co sprawia że ludzie dobrze funkcjonują — i co ich niszczy.

Odpowiedź jest prostsza niż się wydaje.

Ludzie potrzebują trzech rzeczy żeby dobrze pracować: poczucia że mają wpływ na to co robią, poczucia że są w tym dobrzy, i poczucia że należą do czegoś — że ktoś ich widzi i szanuje.

Gdy tych trzech rzeczy brakuje przez długi czas — organizm reaguje. Nie dlatego że jesteś słaby/a. Dlatego że to jest jego normalna, zdrowa reakcja na niezdrowe warunki.

Jak to wygląda w praktyce:

  • Budzisz się już zmęczony/a — zanim dzień się zaczął.
  • Małe rzeczy wywołują nieproporcjonalne reakcje — bo zbiornik jest pełny i cokolwiek dolejesz — przelewa się.
  • Tracisz zainteresowanie pracą którą kiedyś lubiłeś/aś — albo którą chciałeś/aś lubić.
  • Zaczynasz się izolować — od kolegów, od rodziny, od znajomych.
  • Pojawia się cynizm. "I tak nic się nie zmieni." "Po co w ogóle próbować."
  • Ciało protestuje — bóle głowy, napięcie, problemy ze snem, problemy żołądkowe.

To nie jest "za dużo stresu." To jest sygnał że coś w Twoim środowisku pracy jest źle zaprojektowane.


Masz prawo wymagać. Nie prosić.

Tu chcę powiedzieć coś ważnego — i powiedzieć to wprost.

Nie mówię że zasługujesz na współczucie. Nie mówię żebyś był/a dla siebie łagodniejszy/a.

Mówię o czymś zupełnie innym.

Warunki pracy które nie niszczą psychicznie — to nie jest przywilej dla wybranych. To nie jest coś na co trzeba zasłużyć. To jest standard którego masz prawo wymagać.

Tak samo jak masz prawo wymagać że sufit w biurze nie będzie się walić na głowę.


Dlaczego tak trudno to powiedzieć

"Przecież nikt mnie nie bije. Przecież mam pracę. Inni mają gorzej."

To zdanie — albo jego wersja — pojawia się bardzo często. I blokuje ludzi przed nazwaniem tego co przeżywają.

Ale cierpienie nie działa na zasadzie konkursu. Złe warunki pracy są złe niezależnie od tego czy ktoś inny ma jeszcze gorsze.

Druga rzecz która blokuje — to brak nazwy.

Mobbing jest znany. Dyskryminacja jest znana. Ale "szef który nigdy nie chwali a wszyscy muszą chodzić wokół niego na palcach" albo "atmosfera w której nikt nic nie mówi wprost" — to nie ma jednej nazwy. I przez to łatwiej to zbagatelizować.

W psychologii pracy nazywamy to zagrożeniami psychospołecznymi. Albo środowiskiem o niskim bezpieczeństwie psychologicznym. Albo chronicznym stresem organizacyjnym.

Nazwy są różne. Skutki — te same.



Co możesz zrobić

Część tego co Cię wyczerpuje jest poza Twoim zasięgiem. Ale nie wszystko.

  • Nazwij to. Nie jako oskarżenie — jako opis. "Pracuję w miejscu gdzie nigdy nie wiem czego się spodziewać i to mnie wyczerpuje." Samo nazwanie zmniejsza ciężar.
  • Porozmawiaj. Z kimś kto rozumie Twoje warunki pracy. Kolegą. Przedstawicielem związku zawodowego. Bliską osobą. Izolacja pogłębia problem — kontakt go zmniejsza.
  • Zadbaj o jeden konkretny zasób. Co uzupełnia Twój zbiornik poza pracą? Zadbaj żeby to było w Twoim tygodniu. Nie jako rozwiązanie — jako zabezpieczenie.
  • Oceń sytuację chłodno. Czy to jest środowisko które może się zmienić? Czy masz narzędzia żeby na to wpłynąć — przez związek, przez rozmowę, przez zgłoszenie? Czy to jest miejsce w którym chcesz zostać? To pytanie jest trudne. Ale warto je postawić.
  • Znaj swoje prawa — i korzystaj z nich.  Prawo pracy Cię chroni. Pracodawca ma szereg obowiązków względem Ciebie, nawet jeśli o tym nie mówi. 


I na koniec — coś czego większość pracowników nie wie

Pracodawca ma prawny obowiązek chronić Cię przed zagrożeniami psychospołecznymi w pracy. To nie jest benefit. To jest prawo.

Europejska dyrektywa ramowa 89/391/EEC — obowiązująca w Polsce — nakłada na pracodawcę obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa i ochrony zdrowia pracowników we wszystkich aspektach związanych z pracą. 

Europejska Agencja EU-OSHA mówi wprost: "zarządzanie ryzykiem psychospołecznym to prawny imperatyw, nie dobra wola pracodawcy."

Polski Kodeks Pracy nakłada na pracodawcę obowiązek oceny i dokumentowania ryzyka zawodowego na każdym stanowisku pracy — i zapewnienia warunków które chronią zdrowie pracowników. Eksperci prawa pracy — w tym specjaliści Państwowej Inspekcji Pracy — interpretują ten obowiązek jako obejmujący zagrożenia psychospołeczne: stres, toksyczną atmosferę, chroniczne przeciążenie.

Pracodawcy tego często nie wiedzą. Albo udają że nie wiedzą. Bo polskie przepisy nie mówią tego wprost — i właśnie dlatego Państwowa Inspekcja Pracy obecnie wnioskuje o zmianę w zapisie.

Ale obowiązek już dziś istnieje.

Złe warunki psychospołeczne w pracy to nie jest Twój prywatny problem. To jest obszar odpowiedzialności pracodawcy — zapisany w prawie.

Nie prosisz o łaskę. Egzekwujesz prawo.


Czytaj więcej na stronach NSZZ Solidarność:NSZZ Solidarność: Psychospołeczne zagrożenia w pracy w świetle prawaNSZZ Solidarność Region Gdański: Zagrożenia psychospołeczne i stres w miejscu pracy


Magdalena Kukla — psycholog organizacyjny, coach ICF. Pracuje z organizacjami i zespołami nad budowaniem warunków pracy które są zrównoważone — nie tylko efektywne.

Comments

Popular posts from this blog

Jakich narzędzi potrzebują grupy twórcze

Dlaczego w zespołach opartych na pasji i relacjach tak trudno o szczery feedback?

Dlaczego brak rozmowy na starcie wraca później jako konflikt